.

.

środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 4

Tik tak, tik tak.
Chwilami miewałam wrażenie, że ten zegarek nad drzwiami w kuchni ze mnie najzwyczajniej drwi!
"Tik tak! Co ty sobie wyobrażasz?! Tik tak! Pośpiesz się!" – Grr!
-Hej mała.
Do kuchni wszedł chamski, nadęty, narcyzowaty osobnik, którego – niestety – los dał mi za brata.
-Co chcesz do jedzenia?
Dobra, czasami do czegoś się przydaje.
Nadal jednak wydawało mi się, że wszystko co się wydarzyło było tylko snem... a jednak. Stał tuż pod tym diabolicznym zegarkiem czekając na odpowiedź. Już chciałam się uszczypnąć, lecz w porę zdałam sobie sprawę z tego, że nie wyszłabym na zdrową umysłowo. Postanowiłam odrzucić na razie tę opcję.
-A wiesz... jadłam już – skłamałam.
-Hahaha – wybuchł śmiechem łapiąc się za brzuch – Kanapki? – zadrwił.
Ściągnęłam brwi.
-Masz jakiś problem do kanapek?
-Pani domu to z ciebie po pieronie – skwitował, zaglądając do lodówki.
-Z ciebie za to jaka dobra.
-Może jednak byś miała ochotę na omlet z grzankami? – cisza – I tak bym ci nie zrobił.
-Zrobiłbyś.
-Dobra. Zrobiłbym – przyznał.
-Strasznie dziwny ten twój kolega. Wyjechał gdzieś? - nagle zmieniłam temat.
Trzasną drzwiami od lodówki z taką siłą, że aż zadudnił blat na którym siedziałam.
-Nie masz innych zmartwień?! - syknął.
-Nie, raczej nie.
-Co ty mu zrobiłaś?! - Wykrzyczał.
-Nic... - powiedziałam lekko zmieszana.
Podszedł do mnie i nachylił się w moim kierunku. Moje usta okalał jego ciepły oddech wymieszany z wonią alkoholu i papierosów. Wyglądał jak dzikie zwierzę, które właśnie czai się na swoją ofiarę.
-Tylko przyjechałaś i całe moje życie wywraca się do góry nogami - jęknął.
-Ale o co ci chodzi?
Prychną poirytowany.
-Słuchaj, nie mieszaj się w moje sprawy, bo nie wyjdzie ci to na dobre.
-Co mi zrobisz?
-Ja? Nic.
Przez chwilę siłowaliśmy się na spojrzenia.
- Kim ty jesteś? Niemożliwe, że mogłeś się tak bardzo zmienić. Popatrz się na siebie: przed... - przełknęłam ślinę - śmiercią rodziców... i teraz. - stwierdziłam szczerze.
-Twoim bratem.
-A poza tym?
Spojrzał na mnie swoimi hebanowymi oczami, w których nagle pojawiło się lekkie zdezorientowanie, jakby nie do końca rozumiał mojego pytania. Doskonale wiedziałam, że zastanawiał się, czy chodzi mi o całą zmianę, czy o coś innego, o czym raczej nie powinniśmy myśleć.
-Zależy o co ci chodzi... - wymamrotał.
-Chy-chyba bardziej o to... d-rugie - przyznałam po chwili. - Ale wolałabym zostać przy tym pierwszym.
Przez chwilę staliśmy bez ruchu.
-Spóźnisz się do szkoły - zmienił temat.
-Czyli mi nie powiesz?
-Aly, to nie takie...
-Nie, spoko - ucięłam mu. - Mam udawać idiotkę i mówić, że jest w porządku?! - warknęłam. - Może zwariowałam, - powiedziałam popychając go, żeby zrobić sobie przejście - ale wszyscy widzą, że to jest podejrzane. Mi oczu nie zamydlisz, za długo cię znam.
Nic nie powiedział.

W szkole matematyce nie było nic ciekawego. Wyjec paplał jak nakręcony, a Kornelia pilnie robiła zadanie na tablicy. Dwójka chłopaków za mną cały czas chichotali jak idioci, co mnie trochę denerwowało, ale postanowiłam nie robić zamieszania. Gdy spojrzałam w prawo, Julia kucała przed ławką Nath'a i zaciekle z nim dyskutowała. Nathan mówił tak cicho, że nie udało mi się nic wyłapać, ale u Julii udało mi się zrozumieć kilka słów typu: "głupi jesteś" i "wypchaj się". Wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam się trochę dziwnie, bo na pewno domyśliła się, że podsłuchiwałam. Uśmiechnęła się ciepło i z powrotem zajęła dyskusją z Nath'em.
Strasznie mnie korciło, by z nią porozmawiać. Zdobyłam się wreszcie na odwagę i już nie mogłam się wycofać. Odcinek korytarza przez który szłyśmy był całkowicie pusty, powoli zmierzałyśmy w swoim kierunku. Zwolniłam kroku, kiedy byłyśmy bliżej, a gdy przeszła obok mnie, to gwałtownie się zatrzymałam. Jeżelibym się nie odezwała, zmarnowałabym jedną z najlepszych okazji. Brakowało tylko paru sekund, a byłoby już za późno. Wzięłam więc głęboki oddech i zawołałam odwracając się na pięcie:
-Ju-lia...
-Hm, tak? - również się odwróciła, a gdy zobaczyła kto wymienił jej imię, jej kąciki ust uniosły się lekko do góry.
-Masz chwilę? Chciałam pogadać. - spytałam niepewnie.
-Poczekaj, niech sprawdzę w kalendarzu - wywróciła oczami i się uśmiechnęła. - Chodź się przejść - zaproponowała śmiało.
Wyszłyśmy ze szkoły i udałyśmy się w stronę rynku. Na samym początku obie byłyśmy trochę podejrzliwe, ale po paru minutach mówiłyśmy co nam tylko ślina przyniosła na język. Bardzo spodobało mi się to, że tak samo jak ja nie lubiła obgadywać innych osób i latało jej to, kto się jak ubiera i co o niej mówi. Droga z Julią wydała się być pięć razy krótsza niż zwykle. Miałam wrażenie, że dopiero co wyszłyśmy poza bramy szkoły, a już znalazłyśmy się przed rynkiem. Usiadłyśmy na ławce i podrywałyśmy przedszkolaków. Świetne zajęcie na naszym poziomie intelektualnym, który przekroczył zero i nadal spada.

-Możesz wreszcie przestać patrzeć się na mój tyłek? - spytałam spokojnie brata po trzydziestu sekundach od wejścia do kuchni.
-No co, jestem chłopakiem - żachnął się.
-Łał. Naprawdę? - odpowiedziałam, nie przerywając robienia kanapek przy kredensie.
Nagle zapadła cisza. Wcześniej Nathan bawił się jakimś nieszczęsnym przedmiotem na stole, ale nagle jedynie ja stałam się źródłem hałasu. Odwróciłam się na chwilę, by sprawdzić, czy przypadkiem nie udusił się własnym językiem. Nikogo nie było. Wzruszyłam ramionami i ponownie odwróciłam w stronę niedokończonych kanapek. Wtedy o mało co nie dostałam zawału. Nathan nagle znalazł się tuż obok mnie. Najwyraźniej musiał podejść wtedy, gdy ja odwróciłam się w stronę stołu. Podskoczyłam przestraszona, wypuszczając przy tym ostry nóż, którym kroiłam pomidora.
Nath szybko złapał go w dłoń za ostrze i gdyby nie to, na mojej pięknej buźce pojawiłaby się głęboka szrama.
-DEBILUZAJEBANY! - wrzasnęłam jednym tchem.
Zaraz...
Doiero chwilę później zauważyłam, że ostrze noża było w jego zaciśniętej dłoni, z której sączyła się czerwona maź.
-O rany... - wykrztusiłam. Przez jego łakomstwo (znając życie, podszedł do mnie w celu kradzieży jednej kromki) i moją lekkomyślność mógł nawet stracić palce.
-Co? - spytał i dopiero wtedy musiało do niego dotrzeć, co trzyma w dłoni. Najwyraźniej nie czuł żadnego bólu.
Odłożył nóż i oblany rumieńcem podszedł do zlewu, by opłukać ranę.
-Boże, pokaż mi to - ożyłam i pobiegłam do niego przestraszona.
-To nic takiego - przesunął się tak, że zablokował mi drogę.
-Nathan!
-No zagoi się - wywrócił oczami, nadal płucząc rękę.
-Pokaż mi ją.
Przez chwilę się wahał, ale w końcu dał za wygraną. Położył delikatnie swoją dłoń na moją i wywrócił znacząco oczami. Dostrzegłam na niej niegłębokie zadrapanie. To przecież niemożliwe! Widziałam, jak głęboko wszedł nóż. Nie mogłam się mylić!
-Ale... przecież  - wymamrotałam - Złapałeś nóż w rękę! Przecież widziałam, jak daleko ci się wbił! - spojrzałam na niego poirytowana.
Był trochę zmieszany. Miał minę dziesięcioletniego chłopca, który zjadł wszystkie cukierki i nie wiedział, jak wytłumaczyć się mamie.
-Wydawało ci się - odwrócił wzrok i chciał pójść, ale ja, nadal trzymając go za rękę zablokowałam mu drogę.
-Poczekaj.
Postanowił zignorować rozkaz niższej o trzydzieści centymetrów dziewczyny przypominającej chochlika, którą mógł przewrócić jednym ruchem ręki. Miał mnie już wyminąć, gdy po moim ciele przeszła dziwna fala prądu. Zdenerwowałam się, bo ostatnimi czasy traktował jak głupie dziecko, tak jak w tamtej chwili. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i pchnęłam go na kredens. Nie miałam pojęcia, w jaki sposób udało mi się sprawić, że w ogóle drgnął. przycisnęłam jego plecy do blatu i zawisłam nad nim.
-Dlaczego zawsze masz mnie w dupie?! - syknęłam. - Zawsze mnie biłeś, dokuczałeś mi, wyzywałeś, a ja nie narzekałam. Mógłbyś chociaż raz w swoim zasranym życiu zmusić szare komórki - o ile je masz - do racjonalnego myślenia i okazania choć odrobiny człowieczeństwa! - wypaliłam jednym tchem.
Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło. Przez zbyt długą abstynencję od seksu, woda sodowa uderzała mi to tej pustej makówki i stałam się bardziej agresywna, w związku z czym zaczęłam się na wszystkich wyżywać.
-Ta wylu...
-Zatkaj się i mnie posłuchaj! - warknęłam. - Okej, zmieniliśmy się, ale to od razu musi znaczyć, że nie możemy się...
-Najwyraźniej nie - uciął mi poirytowany.
-Dlaczego? Bo jestem dziewczyną, a ty teraz używasz dziewczyn tylko do jednego?! - Spytałam, puszczając go.
Podniósł się i spojrzał na mnie spode łba.
-Więc co ci tak ściska dupę?! - ściągnęłam brwi. - Zrobiłam coś nie tak? Jeśli nie chcesz się ze mną zadawać, to mi powiedz. - uniosłam ramiona. Westchną głośno, co tylko pogorszyło sprawę. - To o co ci, kurwa, chodzi?! Chcę tylko żeby było jak kiedyś. Wiesz, tak jakoś zajebiście się za tym stęskniłam.
-To znaczy za czym? - spytał lekko przygaszony. Zrobiło mu się głupio. I dobrze mu tak.
-Za tobą. Nie pamiętasz? Mówiłeś, że zawsze będziemy kumplami. - powiedziałam zawiedziona.
-Przez mgłę - wymamrotał.
-Przyjechałam do nowego miejsca, a ty wychodzisz na całe noce i mnie zostawiasz. Jak mam się, kurwa, czuć? - bąknęłam. - Zajebistego mam brata, naprawdę.
-Po prostu nie chcę cię wkupić w moje towarzystwo - zaczął się tłumaczyć.
-Skoro tak... - pokiwałam głową.
-Nie o to chodzi. Ono nie jest dla ciebie - podkreślił ostatnie słowo.
-Wolisz, żebym znalazła sobie własnych znajomych?! Spoko. Wiesz jak to się skończy. Ojciec ci mówił?
-O czym? - on na prawdę nie wiedział. Myślałam, że po prostu starali się unikać tego tematu, ale najwyraźniej tata nie zdążył ich poinformować o pewnym incydencie.
Zaśmiałam się bezradnie.
-Bitch, please. - ponownie wybuchnęłam śmiechem.
Odeszłam parę kroków od niego i leniwie rozpięłam bluzę, a potem ją ściągnęłam.
-Co ty...
Zignorowałam jego niedokończone pytanie i powoli podniosłam bluzkę. Przeciągnęłam ją przed głowę, a jemu po prostu opadła szczęka. Nie ruszył się przez dobrych kilkanaście sekund. Ostrożnie zrobił krok w moim kierunku.
-Kto ci to zrobił? - spytał drżącym głosem.
Odgarnęłam włosy na jedno ramię i odwróciłam się do niego tyłem, pokazując plecy. Po kilku sekundach przekręciłam szyję, by zobaczyć jego minę. Miał wilgotne oczy i zakrywał usta ręką. Podniósł wzrok, spojrzał mi w oczy, a potem je zamknął, starając się uspokoić. Był wściekły.
-Nie było cię wtedy, kiedy byłeś mi potrzebny - po moich oczach polały się łzy. - Po tym... jak to się stało... zadzwoniłam do ciebie - wykrztusiłam. - A ty miałeś mnie w dupie.
Sięgnęłam po nóż i rozcięłam rzemyki, raniąc przy tym ręce. Gdy mimowolnie opadły, ukazały moje pocięte ręce. Nathan nadal stał jak słup soli. Głośno załkałam, wzięłam ubrania z podłogi i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Aly, ja...
-Spierdalaj - syknęłam, wybiegając z domu.
________________
Dżinks ma małe przeciążenie. ;c Chyba wzięłam na siebie zbyt dużo zadań. Nie nadążam za czytaniem waszych notek, przez co dodatkowo nic nie piszę! T__T Naprawdę, przepraszam. Teraz staram się być na bieżąco i dodatkowo przeczytać parę blogów, które obiecałam. A wszystko przez to, że kilka dni nie miałam jebanego neta, bo jebany piorun nie miał jebanej ochoty strzelić w inne jebane kurwa mać miejsce. Agrrr
Powoli już wszystko nadrabiam. Nie wiem, czy szybko będzie nowa notka, ale postaram się wyrobić w tydzień ;*

Dedykacja dla Agreed ;*
Jesteś za-je-bis-ta. Nie ma na to innych słów ♥

35 komentarzy:

  1. Jeju. Jestem ciekawa co on a ujżał. A co do jego rany, to dziwne, bo przeciez miał niewielką ranę, a przeciął się mocno. Ciekawe i tajemniczę. Polubiłam Julę. Czekam z niecierpliwością na kolejny, a co do nadrabiania, jak nie zdążysz, to się nie przejmuj, że nie zerknęłaś do mnie. Rozumiem xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział.
    Kurcze, no wciągasz :P
    Ciekawa jestem dalszego ciągu opowiadani i tak szczerze ? to jest pierwsze opowiadanie jakie czytam, gdzie nie mogę przewidzieć co wydarzy się dalej.
    No nic. muszę czekać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hyhyyhyyhyhy, mam to co chciałam! Długi rozdział, krew, nóż, teksty, akcje i takie tam *>* Mam zaciesz! :D
    Daaaaj mi swoją wenę! Piszesz lepiej, cholera, czego ja tak pisac nie potrafię?! Ciulu, zadźgam Cię ♥ ♥ ♥
    Napiszę coś co Cię nie zdziwi: Chcę jak najszybciej następny! :D
    Ja się kurna męczę z własnym rozdziałem :<<

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu tego rozdziału z moich ust wydobyło się krótkie, bezdźwięczne "Wow!". To było fenomenalne!
    Co do Nathana i jego zgrai, to z nimi musi być coś nie teges. Czyżbyś wchodziła na fantastykę? ;)
    Ciekawe co wydarzy się dalej. Naprawdę mnie to cholernie interesuje ;)
    Tak poza tym, jakbyś nie wiedziała, to jesteś w ścisłej czołówce najlepszych blogerek na świecie! :* Moja skromna opinia ;) Po prostu... na taką historię warto czekać. Jesteś genialna :*
    W związku z tym wszystkim co napisałam wyżej, po prostu dodam jeszcze, że czekam z niecierpliwością na kolejny ;) :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no uzależniasz! Wow.. To jest po prostu genialne! Chcę więcej! ;***
    Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rany, ale wciąga .. zazdroszczę, że sama nie wpadłam na taką świetną fabułę :) pisz dalej i szybciutko dodawaj kolejny rozdzialik :D
    całuski,
    Patt. ; ***

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten rozdział to miazga! Szkoda, że nie ogarniam wszystkiego do końca, ale się postaram! Z następnym rozdziałem już ogarnę :D Jebane pioruny -.- Nie mogły jebnąć gdzie indziej?! Dawaj następny :P <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. coraz bardziej wciagam się w czytanie tego bloga *.* jestem ciekawa co się dalej wydarzy . Nie moge się doczekać cd. xxx

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest po prostu zajebiste! Sory, ze tak dlugo nie komentowalam ale brak dostepu do kompa i trudnosci z moim telefonem mi na to nie pozwalaja. Kobieto jestes zajebista!!! Kazdy twoj rozdzial powala mnie na ziemie! Tak sie potrafie wciagnac w te twoje opowiadanie ze nie wiem co sie wokol mnie dzieje. Dostrzegam drobne podobienstwa do twojego starego bloga, wiec wiem o co chodzi z tym Nathanielem i pewnie sie okaze ze Amy tez... dobra nie bede wiecej pisala bo sie wygadam. Klaniam sie przed twoim talentem. No i oczywiscie czekam na ciag dalszy :-) mam nadzieje ze bedziesz pisala na wakacjach i ci sie tego nie odechce :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział fenomenalny . Coraz bardziej to wszystko wciąga . Mam nadzieje , że jednak wyrobisz się w tydzień bo chce wiedzieć co Nathan teraz zrobi . Weny życzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. suuuper *______* a co miała Alice na plecach? rane? wiem ja ogar jak zwykle xD ty jak piszesz to normalnie można sb wszystko wyobrazićć *O* uwielbiam tooo :D i łaaa jaka Alice sie zrobiła agresywna xD kużwa coś ten komcio mi nie wychodzi u.u nie mam weny do komentarzy xD hahah xD to czekam na nexxta :D

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaa, dedykacja dla mnie ♥_♥ Dziękuję:*
    Rozdział jak zawsze świetny. Po prostu kocham Nathana, to chyba moja ulubiona postać. Ma on w sobie coś, co mnie straaaasznie pociąga (oj, chyba ze mną źle, skoro używam tego słowa w stosunku do postaci literackiej oO)... jest tajemniczy, trochę chamski, opryskliwy, ale też opiekuńczy w stosunku do swojej siostry:D Taki macho:>
    Kurczę, on jest wampirem, prawda? Albo jakimś wilkołakiem? Jeeeju, wątek fantasy w opowiadaniu, w którym występuje jeden z chłopaków z 1D :D Lubię to, zdecydowanie:)
    Dżinks, misiaku, nie chcę żebyś się przemęczała i w ogóle, ale ślicznie proszę szybką kontynuację *maślane oczy kota ze Shreka* :33 Uwielbiam to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  14. No nareszcie coś wyjaśniasz :) Notka genialna, jestem nią po prostu zauroczona. Poza tym, chyba się uzależniam od tego opowiadania. Wciąga, jak żelki :) Czekam na więcej.
    A przy okazji... Zapraszam na nowy rozdział na http://hurricane-and-sun.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. hej, zaczynam pisać opowiadanie, http://closedindreams.blogspot.com/ , byłoby mi miło gdybyś zajrzała i wyraziła swoją opinię na jego temat :)

    OdpowiedzUsuń
  16. + przepraszam że spamuję, ale szukam czytelników do mojego bloga, i tak twoje opowiadanie zwróciło moją uwagę, jutro zacznę je czytać bo dzisiaj zajmę się bardziej reklamą, ale spokojnie, wrócę tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaiste zajebisty rozdział! Piszesz rewelacyjnie, aż mnie zazdrość ściska, że nigdy ci nie dorównam stylem ;C
    Rozdział niesamowity, czyżby Nathan był wampirem bądź jakąś postacią wyciągniętą z powieści fantastycznej?!
    Nie jestem pewna, ale wyczuwam te klimaty. Jejku no nie wiem co dalej pisać, bo chcę wypaść hmm mądrze, ale moje sfiksowane myśli, nie dadzą mi napisać, nic na wysokim poziomie ;c Szybciutko dodawaj nowy rozdział, bo normalnie wciągnęło mnie twoje opowiadanie. Czekam z niecierpliwością na nn;**
    Pozdrawiam Just ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. hej, dzięki za komentarz pod postem, opublikowałam już pierwszy rozdział http://closedindreams.blogspot.com/ mam nadzieję, że zajrzysz i ocenisz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jaaaaaa jebie! oooo fak! nie wierze, i ty mówisz że piszesz gorzej?!
    jak boga kocham kiedyś ci dosram! zazdroszcze ci! jaaa moje wypociny się nie umywają... a skoro mowa o moich wypocinach to chciałabym cię mocno zaprosić na mojego nowego bloga. Bo jako mój szanowany i jeden z ulubionych czytelników Gemini no cóż muszę, po prostu muszę cię zaprosić.
    http://starlit-sky-another-story.blogspot.com/

    Ps Nathan jest mój ;* zamawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwaga!
      Będę się biła z tb jeśli mi go odbijesz. Doszliśmy wczoraj do drugiej bazyyy i.... Był niesamowity...
      ALe się założę że jutro zdradzę go z Zaynem xdd Nie ładnie z mojej strony. (Ale jebać to... Co przyjemność to przyjemność.)

      Usuń
  20. Wcale się nie reklamuje ale wyjaśniłam wszystko w poprzednim komentarzu.
    Czyżby jej brat był wilkołakiem albo coś takiego?
    O ja pierdole kocham wilkołaki itp.
    Może wampir?
    JA CHCE WIĘCEJ ZAYNA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i kto zranił tak Aly, błagam cię pisz dalej i mnie informuj bo nie wytrzymie.... xdddd

      Usuń
    2. Aha i jeśli masz nie pisać przez czytanie mmaine bloga to się odpierdol od moich notek i piszzzzz!
      (Co ja tyle przeklinam, masz na mnie zły wpływ.)

      Usuń
  21. Spiesz się z nowym rozdziałem! Nie mogę się doczekać.
    A mnie mimo wszystko strasznie przypadł do gustu Nathan.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, pamiętasz mnie jeszcze? Nie mam zamiaru Cię hejtować, spokojnie. Tamta nasza kłótnia (?) była trochę bez sensu. A jak ja jestem zła, to mogę mówić nieszczerze o czymś i w tym przypadku tak było. Postanowiłam zerknąć na Twojego bloga, przeczytać i zastanowić się co mi się tak naprawdę nie podoba, bo wtedy zabrakło argumentacji. No i stwierdzam, że... NIC! To opowiadanie jest tajemnicze, zapowiada się bardzo dobrze, jak tylko coś tak bardziej rozwiniesz to będę wniebowzięta. Ale chyba najbardziej spodobało mi się Twoje poczucie humoru:
    "-Może jednak byś miała ochotę na omlet z grzankami? – cisza
    – I tak bym ci nie zrobił.
    -Zrobiłbyś.
    -Dobra. Zrobiłbym – przyznał."

    "-Masz chwilę? Chciałam pogadać. - spytałam niepewnie.-Poczekaj, niech sprawdzę w kalendarzu"

    "Usiadłyśmy na ławce i podrywałyśmy przedszkolaków. Świetne zajęcie na naszym poziomie intelektualnym, który przekroczył zero i nadal spada."
    jebłam przy wszystkich. Zajebisty masz ten blog, czekam na nowy.
    PS gdybyś była ciekawa - wróciłam na "why do we fear death?". jak chcesz to wbijaj, bo jest nowy rozdział :P

    OdpowiedzUsuń
  23. już 2 rozdział na http://closedindreams.blogspot.com

    a przy okazji w wolnym czasie zajrzałabyś na http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/ - prowadzę go z przyjaciółkami :)

    + dodawaj wreszcie nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Znalazłam Twój blog przypadkiem, dodałam do obserwowanych i tak tam sobie leżał. Aż do teraz. Intrygująca i tajemnicza fabuła. Czyta się lekko i przyjemnie. Z błędów, których jest naprawdę mało, najbardziej przeszkadza "z resztą", które oczywiście pisze się razem. No i momentami trochę gryzie się to poplątanie imion zagranicznych i polskich. Chyba, że ma swoje uzasadnienie w fabule (jak Alice). Oby tak dalej. Życzę weny. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :http://pomarancze-w-futerale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję bardzo, bardzo za komentarz i liczę, że Twój będzie równie szczery, co mój. Jeżeli w Twoim odczuciu piszę do kitu, to nie oszczędzaj mnie ;) Nie, nie jestem masochistką. Tylko proszę podaj konkretny powód, co Ci się podobało albo nie podobało.
    Pozdrawiam i życzę czasu i siły by ogarnąć wszystkie blogi (w tym i Twój własny, bo z niecierpliwością czekam na nowy rozdział ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nieogarnięcie robi swoje. Chodziło mi, że Twój komentarz na temat zawartości mojego hm... "dzieła" będzie równie szczery co mój ;P

      Usuń
  26. Dziękuję za przemiły komentarz na www.now-kiss-me.blogspot.com Wybacz mój spóźniony zapłon, ale blog został przeze mnie w pewnym sensie zawieszony i dlatego nie odpisałam na Twoje słowa.
    Na początku przeczytałam pierwsze kilka linijek czwartego rozdziału i powiedziałam sobie STOP, trzeba zacząć od początku. Także zabrałam się za lekturę i przed chwilą skończyłam czytać czwarty rozdział. Na serio, ty mówisz, że piszesz na odpierdol. A skoro to jest na odpierdol to jak wygląda to 'nie na odpierdol?' Bo jest bardzo fajnie! Nathan się bardzo zmienił z tego, co Alice myśli. Zayna troszkę nie ogarniam. W końcówce czwórki duuużo akcji i szkoda, że Nathanowi przeleciały gdzieś bokiem chwile, w których siostra najbardziej go potrzebowała.
    Fabuła i ogólnie opowiadanie świetne, także proszę o informowanie mnie o nowościach, jeśli oczywiście jest taka możliwość, na www.lead-me-to.blogspot.com
    i zapraszam w wolnej chwili także na tego bloga. jest nowo założony i jest na nim prolog.
    Zapraszam, pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Całkiem niedawno wpadłam na twojego bloga, ale jest w nim coś takiego że chce się czytać i czytać. Masz talent, czekam na next i oczywiście dodaję do obserwowanych. A tak na marginesie ostatnio też sama założyłam bloga i mam nadzieję że zajrzysz www.newyearmeetnig.blogspot.com ;3

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeczytałyśmy czy blog, wszystkie notki, kometarze !!
    i powiemy tylko jedna GEIALYNY, bosh dziewczynoomasz talet !:* aż nie wiemy co napisać, poprostu as zatkało noo,twój styl pisania i treść.. *_______* to chyba najlepszy blog jaki czytamy ! a i prosze nie pisz, że jest okropny bo ja uwielbiam ten rodział :* wilkołaki? wampiry? co tu sie bd dziło, już nie możemy sie doczekać :***********
    pozdrawaimy cie serdeczniee :)) i zparaszmy do nas :DD

    OdpowiedzUsuń
  29. A I JESZCZE ZAPOMNIAŁAM NAPISAĆ, ŻE CIE KOCHAMY <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  30. Cześć kocie! xd
    Masz na serio zajebistego bloga, że "OJAPIERDOLĘKURWAJEBANEJEJMAĆ". Ale tamte słowa i tak nie za bardzo potrafią określić zajebistość twojego bloga. Pochłonęłam cały twój blog dopiero teraz (a powinnam natknąć się na niego wcześniej, o wiele wcześniej) i przepraszam bardzo, że go wcześniej nie znalazłam, chociaż nie wiem za bardzo jaki ja miałabym na to wpływ. Weź dupę w troki i dodaj następną notkę, bo kuźwa ciekawość mnie zżera jakie ona miała blizny na ciele (czy cuś) i wgl cała ta sprawa z jej bratem i cudownie piękną gromadką *____* Ja chcem więcej. Ostatnio zaczęłam czytać nietypowe blogi, ciekawe blogi, wciągające blogi. Ale tego nie musiałam pisać -.- Enijuł. Dziękuję ci też bardzo za wszystkie komentarza zostawiona u mnie. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy zostawienie komentarza bez linka do swojego bloga Twoja osoba mnie zaintrygowała i postanowiłam sprawdzić jakie cudeńka wypisujesz na swoim blogu. Nie przeciągając tego jakże nudnego i bezużytecznego komentarza zjebanej nastolatki, zabujałam się w twoim blogu i czekam na następną notkę.
    Łejtam na nexta kocie ;3

    OdpowiedzUsuń
  31. Łoo ja pierdolę noo ...
    Ja potrzebuje następnego 0.0
    *___________________________________*
    Oczywiście dodaje się do obserwujących ;D

    Jeśli masz chwilkę zapraszam do siebie
    http://kawiatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń